My włóczędzy
Odkupieni na bezdrożach
Bez miejsce czasu
W odzianiu zestarzałym
spalonym
Cieknie rózga i lecą lagi
Przekleństwa fałszywe
Srebrnego oka koło a w nim
Elipsa królestwa i już nic
Tak tron upada pod ciężarem
Ale włóczęga się nie słania
Idzie dalej w samotnej rzece
Brodząc i odradzając siebie
Nieunikniony początek i właśnie tu jestem
Jesteśmy włóczykije i trudne noże
Zerwane z szubienicy niesiemy
Ostatecznie topiąc je w rzece
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz