Miejsca
niedziela, 22 grudnia 2013
Chaos
Którą
cegłę wyciągnąć z muru
by cały się nie zburzył ?
Budując sobie karciany domek
Z mrozoodpornym, cukrowym dachem
I z tysiącem plastikowych okien.
Nie ma poparcia, ani potrzeby
rodzić masowy bunt,
bo nowy rozpad w
ogromnym chaosie
Będzie mały
Zbyteczny, niezauważalny
Gdyż w konsekwencji zostanie
Brutalnie zdeptany
Potępiony.
Na wystawie jest porządek
Pozornie idealnie wykreowane
Sylwetki
Są odkurzone i odsączone ze skaz
Po to by splątać zmysły
Stworzyć chwilową równowagę .
Oto chwilowy ład
Pierworodny syn
Chaosu .
cegłę wyciągnąć z muru
by cały się nie zburzył ?
Budując sobie karciany domek
Z mrozoodpornym, cukrowym dachem
I z tysiącem plastikowych okien.
Nie ma poparcia, ani potrzeby
rodzić masowy bunt,
bo nowy rozpad w
ogromnym chaosie
Będzie mały
Zbyteczny, niezauważalny
Gdyż w konsekwencji zostanie
Brutalnie zdeptany
Potępiony.
Na wystawie jest porządek
Pozornie idealnie wykreowane
Sylwetki
Są odkurzone i odsączone ze skaz
Po to by splątać zmysły
Stworzyć chwilową równowagę .
Oto chwilowy ład
Pierworodny syn
Chaosu .
sobota, 21 grudnia 2013
Żywa pochodnia
Tam sucha woda rośnie w spokój. Nie zrywaj jej
Nie odbieraj jej życia. nie...
Znam cię, lecz twoja twarz jest dziś odległa
Potrzebuje suchej wody, by ugasić smutek
Wiesz, że spłoniesz, a sucha woda ...
Sucha woda rośnie sobie tam,
Kim jest lub czym
wiem może ...ja
Nie zrywaj prędko, nie za późno.
Żywo pochodnio !
Kryj się w norze nie podpalaj
innych stworzeń.
Nie odbieraj jej życia. nie...
Znam cię, lecz twoja twarz jest dziś odległa
Potrzebuje suchej wody, by ugasić smutek
Wiesz, że spłoniesz, a sucha woda ...
Sucha woda rośnie sobie tam,
Kim jest lub czym
wiem może ...ja
Nie zrywaj prędko, nie za późno.
Żywo pochodnio !
Kryj się w norze nie podpalaj
innych stworzeń.
Produkcja
Fałsz.
Wykrzyczany do wszystkich stref .
Więzień miał perfekcyjny plan
ucieczki
Miał nadzieje na wolność
Więzień został sam.
Poszedł spać, a z nim ewakuacja.
Trzeba wyprodukować
Wszystko za bezcen
Ozłocić i opakować
w pudełka z produkcji ostatecznej.
Niewolnictwo
Obezwładnienie
i
Kradzież wszystkich dusz
Wieczna produkcja
Reczy na sprzedaż
Piękne lub już
brzydkie,
Wypolerowane
Gotowe na kupno.
Produkcja
Fabryka zasłonięta
murem z czerwonych cegieł
Nigdy nie przez przypadek
Wytwarzanie materii
Wszystko do skonsumowania
Produkcja obiektów
gotowych do użycia
Samowystarczalne, ale
Utylizowane na górze lub pod
nią .
Będą tworzone nadal
przez istoty najmniejsze
źle określone ,bo widziane z
różnych
perspektyw.
Wykrzyczany do wszystkich stref .
Więzień miał perfekcyjny plan
ucieczki
Miał nadzieje na wolność
Więzień został sam.
Poszedł spać, a z nim ewakuacja.
Trzeba wyprodukować
Wszystko za bezcen
Ozłocić i opakować
w pudełka z produkcji ostatecznej.
Niewolnictwo
Obezwładnienie
i
Kradzież wszystkich dusz
Wieczna produkcja
Reczy na sprzedaż
Piękne lub już
brzydkie,
Wypolerowane
Gotowe na kupno.
Produkcja
Fabryka zasłonięta
murem z czerwonych cegieł
Nigdy nie przez przypadek
Wytwarzanie materii
Wszystko do skonsumowania
Produkcja obiektów
gotowych do użycia
Samowystarczalne, ale
Utylizowane na górze lub pod
nią .
Będą tworzone nadal
przez istoty najmniejsze
źle określone ,bo widziane z
różnych
perspektyw.
wtorek, 17 grudnia 2013
Place
Place
It’s
Old for World
Maybe it is
young
For us
Your lips is lie
Your soul isn’t
Only for You
but
You don’t know
Where is the place
For us
Your lips is lie
Your soul isn’t
Only for You
but
You don’t know
Where is the place
The place isn’t for
Animals and
Hunters .
Alone
Alone
Forever
young
Sometimes
I fell bad Sometimes
Sometimes
My mirrors are
Only for You
My eyes are
For your mind
but my soul is
Only for me
I am walking
White wall
I can’t see you but
I know
You’ll fly with
Bones.
Healthy water .
Water from inside
My old place but
When I die
You won’t stay
With white rose
My path is too far
Your doors are less
Key hole but
I know
I will open that
You don’t
You won't
See a lot of
Big
Light
Stars .
Melancholijne skrzydła
Melancholijne skrzydła
Budowałeś coś z kamienia
Brak czasu na doskonałość
Snułeś palny o uwolnieniu się
Niewolniczy sen, którym żyłeś
Dom pełen pułapek
Mgła, która czekała
Z kajdanami
Miałeś chwilę czasu
Na oddech i ucieczkę
Jednak mgła
Rozprzestrzeniła się
W tobie i obok ciebie
Teraz to co zbudowałeś,
Należy zburzyć
Nie może istnieć
Złe i niefunkcjonalne
Nie może istnieć
To co zostało zbudowane
Niewolniczymi rękami .
Marzenie o wydostaniu się .
Pocałowałeś ich stopy
W imię skruchy i przeprosin.
Założyłeś ich łańcuchy.
Pożegnałeś wolność, by
Pójść korowodem
Wzdłuż cienkich krawędzi.
Tęsknisz za skrzydłami
Płaczesz za mocą latania
Kiedy zburzyłeś to
Oni wiedzieli, że
Znów jesteś ich
Podpisałeś się pod tym, że
Rozkaz to słowo święte
Skrzydła płyną z
Melancholią i
Twoimi łzami.
niedziela, 15 grudnia 2013
Dzień nocnych stróżów
Dzień nocnych stróżów
Jak długo czekać
Na znak, że
Już czas
Zamknąć okno
Krople deszczu
Pośrodku ..
Oczu
Zgubić cień
Gubiący dzień
Strażnicy
Posągi, totemy
Tam nocna
Praca
Wirujące światła
Zgubionych latarek
Dźwięk upadających
Kluczy.
W ciemności
Gubią się
Czekając na dzień
Wschodzi powolne słońce
Nocne stróże
Wychodzą z cieni
A mrok odejdzie
Wraz z
Narodzeniem dnia.
Chory poranek
Nie widać słońca
Nie widać nocnych
Obrońców
Jak im podziękować
Ogłuszający dźwięk
Klucze upadają
Bez zapytania
Szybko w
Małym momencie
Stróże znikają
Gdy nie ma słońca
Kiedy światło
Odchodzi
Śpiewając swoją
Piosenkę.
Jak długo czekać
Na znak, że
Już czas
Zamknąć okno
Krople deszczu
Pośrodku ..
Oczu
Zgubić cień
Gubiący dzień
Strażnicy
Posągi, totemy
Tam nocna
Praca
Wirujące światła
Zgubionych latarek
Dźwięk upadających
Kluczy.
W ciemności
Gubią się
Czekając na dzień
Wschodzi powolne słońce
Nocne stróże
Wychodzą z cieni
A mrok odejdzie
Wraz z
Narodzeniem dnia.
Chory poranek
Nie widać słońca
Nie widać nocnych
Obrońców
Jak im podziękować
Ogłuszający dźwięk
Klucze upadają
Bez zapytania
Szybko w
Małym momencie
Stróże znikają
Gdy nie ma słońca
Kiedy światło
Odchodzi
Śpiewając swoją
Piosenkę.
Obey
Obey
December is obedient
For him Lady.
Air quells dust.
Night protects Day.
Sunrises call clouds.
And Sun talks Moon.
Subject crowns him head.
Steps surrender legs.
Roof 's obedient floor
Half greets whole.
Sound and quiet.
Drought doesn't praice
Hallowed rain.
Yew tempts animals .
Blackout insults light.
End loves intro.
Iron's obedient fair.
Don't obey
Yourself.
December is obedient
For him Lady.
Air quells dust.
Night protects Day.
Sunrises call clouds.
And Sun talks Moon.
Subject crowns him head.
Steps surrender legs.
Roof 's obedient floor
Half greets whole.
Sound and quiet.
Drought doesn't praice
Hallowed rain.
Yew tempts animals .
Blackout insults light.
End loves intro.
Iron's obedient fair.
Don't obey
Yourself.
Riverside
Riverside
Wood swims in
The river
It is lonley
It is good time.
I am on riverside.
I am waiting for
Lonley wood
Therees are here.
Water takes me
When
Riverside doesn't
Protect me .
I can catch
Little, strong
Wood.
I can get out
By myself.
Wood swims in
The river
It is lonley
It is good time.
I am on riverside.
I am waiting for
Lonley wood
Therees are here.
Water takes me
When
Riverside doesn't
Protect me .
I can catch
Little, strong
Wood.
I can get out
By myself.
Ghosts
Ghosts
My cure.
May be
I'm bleeding out
No...
Is it calling
My soul?
Through but
I can fly
Where are my wings?
I'm altering
My system.
Ghosts are
Calling me
Definitely I find
Sunfrowers
Definitely I lost
Ghosts dance
With me
Nobody's see me.
When I dance with
Ghosts.
|
piątek, 13 grudnia 2013
Skolioza
Skolioza
Za szkłem
Pod kloszem
Wegetuje
Wiotka łodyżka
Nikt jej nie pomoże
W końcu samoistnie
Zeschnie.
Kto da jej wody?
Nie ma do niej
Wszelkiego dostępu
Niby rośnie
Może ma korzenie
Układa się w
Przedziwną skoliozę
Sprzedałeś to co miałeś
Zmieniłeś stan skupienia
Odszedłeś, by ujrzeć
Światło ulicznych lamp
Poczuć zapach gnijącej ławki
Twoje mieszkanie-
Twój klosz
Gałązko!
Tak bolą plecy gdy,
Schylasz się
Żyłeś w skoliotycznej pozie
Tak nienaturalnej
Od dziecka z
Wyjątkową kontuzją
Kręgosłup ducha
Łodyżka życia.
Za szkłem
Pod kloszem
Wegetuje
Wiotka łodyżka
Nikt jej nie pomoże
W końcu samoistnie
Zeschnie.
Kto da jej wody?
Nie ma do niej
Wszelkiego dostępu
Niby rośnie
Może ma korzenie
Układa się w
Przedziwną skoliozę
Sprzedałeś to co miałeś
Zmieniłeś stan skupienia
Odszedłeś, by ujrzeć
Światło ulicznych lamp
Poczuć zapach gnijącej ławki
Twoje mieszkanie-
Twój klosz
Gałązko!
Tak bolą plecy gdy,
Schylasz się
Żyłeś w skoliotycznej pozie
Tak nienaturalnej
Od dziecka z
Wyjątkową kontuzją
Kręgosłup ducha
Łodyżka życia.
Ukrwienie
Ukrwienie
Bycie świadomym, że
Się jest
Chodzisz, tam śpisz
Czasem jesz
Ukrwienie
Najlepsza droga
W całym ciele
Wiedząc, że ma się
Czyjeś tchnienie w
Sobie.
Oddech i tlen
Drogi krwionośne
Nośniki wody
Pokłady mocy
Twojego życia
Szanuj...
Wiedząc, że znasz
Zewnętrzny świat
Nowy ląd
Wewnętrzny
Bliski, ale
Nieznany
Nieodkryty.
Wewnętrzne ludzi
Ukrwienie.
wtorek, 10 grudnia 2013
Lutowanie ciała
Lutowanie ciała
Zamykając metalowe powieki
Czarna twarz
Biel rozszczepi cię
Uwolni od zła
Spada lawina gruzu
Od tysięcy lat
Metalowa twarz
Nie jest maską
Jest trwale przylutowana
Nowa, może
Niezawodna skóra
Ciężki skład ciała
Pneumatyczne kości
Nie udźwigną tego ciężaru.
Lutowanie ciała
Ciągłe ulepszanie
Jeżeli się nie uszlachetni
Wszystko pokryje korozja
Nagłe utlenianie
Olej będzie płyną rynsztokami
Zaleje rzeki.
Otworzą mnie
Ulepszą wnętrze
Według własnej metody
Odbędzie się wielkie
Lutowanie.
Jezioro Wskrzeszenia
Jezioro Wskrzeszenia
Mogę chwycić się za wystające konary
Rozebrać się i niech wieje wiatr
Wsłuchać się w szum trzciny
Obejrzeć z daleka nimfy
Zjeść owoc bez zakazu
Poczuć wirującą w ciele krew.
Mogę szybko wziąć rozbieg
Natychmiast wskoczyć do wody
Mogę zanurzyć się powoli, by
Ciało poczuło otulenie wody
Jezioro Wskrzeszenia ducha
Lśni pośrodku ciemnych lasów
Tu każdy się przeistoczy
Tam znajdzie sens
Woda - życie
Wskrzeszenie -duchem
Pokonać śmierć.
niedziela, 8 grudnia 2013
Paper Wall
Paper Wall
I was passenger of
Long train
Carriages were
Bright and
In they was a lot of
Vapor
Don't panic
I've getting out
I'll be long trains
Don't looking for me
This place is
My railway station .
Where
I'm behind
Paper Wall.
sobota, 7 grudnia 2013
Srebrna łyżka
Srebrna łyżka
Siedzę przy pustym stole
Czekam na posiłek
Zaproszona w gości.
Przyzwyczajona do
Wszelkiej obfitości.
Karmiąc mnie
Srebrną łyżką
Smak srebra
Kamufluje
Istniejące w potrawie
Trucizny
Serwowane mi.
Połykając
Azotan srebra
Nie wolno mi odejść
Póki wszyscy nie skończą
Nie ma tu nikogo
Tylko ja
Przytwierdzona do krzesła.
Spada deszcz sztućców
Metal w swej prawdziwej szlachetności .
Patrz jak
Srebro błyszczy.
Yesterday
Yesterday
Yesterday
It was April
Yesterday
Sun shone with
Cold wind .
Today
I can hear
Dry voices and
Laugh .
Despite
My all lies
I can live
'cause
Yesterday
I forgotten about them
Among my
Wet roses
Between my
Cold sweaters
Yesterday
I lost
Tomorrow
I'll count my
Sins.
Kruki podziemnne
Kruki podziemnne
Patrzą się ciągle w dal
Chcą ujrzeć inny świat
Ciekawość konsumuje ich kości
Mdleją w czerni i szarości
Ginom w zgielku swoich spraw
Padają u stóp mamoony
Znowu zataczaja krąg
Czrewień horyzontu żarzy się w ich duszach
Ponowinie zmusza ich do impulsu
Uciekają przed siebie
Uciekają...
Czarna ziemia płowieje
Kruszy się
Potem lepi się od kwasoty deszczu
Ci, którzy tam wzrastrali
Teraz wyrywają się z korzeniami
Korzenie topią w brudnych kałużach
Podplają
Niewdzęcznie targają
Zdepatli czarne kruki
Majestatyczne ptaki
Latały nad głowami
Wznosiły się nad karki miast
Przez wielu znienawidzone tło szarych ulic
Oni znowu po nich maszerują
Połamane skrzydła
Zdarte dzioby
Zdarte dzioby
Niech wylecą z pod ziemi !
Muszą ujrzeć światło dzienne
Te podziemnne
Zdeptane
Zmartwychwstanom
Wyrosną z tej ziemi
Wrócą do ganiazd
Wrócą na szczyty miast .
piątek, 6 grudnia 2013
czwartek, 5 grudnia 2013
Red Head
Red Head
We travel between
Planets
You've new dvide
It's new divide !
Mystic land
Plastic desert
And
Highest trees
Darkest wood .
Their blue eyes
Always they shone
Gloomy home.
Red Head shines
For his children
Red Head makes
New minds.
Powerless is
Every little hand
Red Head
Throws shadows.
Planet was
New left
New field
Nobody won't
Listen to but
Everybody's here.
And
They light fair
Death finds losers
Death was Red Head
Losers fall of
Black Blood
Everybody's
Looking for
Bread but
Everybody's find
Famine.
wtorek, 3 grudnia 2013
Stereo Gun
Stereo Gun
Broń o dwóch twrzach
Blat stołu, na którym je trzymali nie miał żadnych sęków,
Gdyż ostre dzioby sępów wydarły je z drewna.
Pozostały nie małe dziury.
Kumulowali naboje w słomaianych strzechach.
W końcu dach runą w dół i wzniecił się pożar.
Eksplozja i stłumione wrzaski.
Amunicji nie odnaleziono.
Odzyskali swoja bezcenną broń.
Uważali je za amulety i źródło przetrwania.
Kolekcjonowali rapsody o swych bohaterach.
Wzorowli się na nich, by zwyciężać jak oni.
Dostali niezwykłe bronię na wyłączność.
Narzędzia stworzone w imię śmierci.
Nie umieli się nią posługiwać.
Przyszli nadzy i bosy
Z czystymi rękami
Teraz mają brudne i zostawiają wszędzie plamy.
Woda jest zanieczyszczona.
Tacy pozostaną i koło zapina klamrę.
Zawalił się ich porowizoryczny schron.
Wciąż w grupie zorganizowanej
Otępieni, oddalili się w ciemny bór.
Gdy napotykali trudności
I tak chcieli więcej walki.
Choć mieli tępe ostrza noży
Mieczem wojowali a on ich uśmiercał.
Walczyli jak kasztanowe zabawki na patyki.
Zapominali ,że każdy kij ma dwa końce.
Przez to okaleczali siebie.
Wkładali obrączkę na kościsty palec śmierci.
Żenili się z nią i przyżekali wierność.
Wmówili, że to co widzą będzie dla nich.
Wręczyli dziwną broń.
Dali to co potrzebne.
Ich umysły były w kawałkach
Trudno było je odnaleść w ziemi i w szkle.
Głowa jak blaszany durszlak.
Przelewają się płyny życia.
Uwierzyli, że dzięki broni mają przewagę.
Nigdy się to nie skończy.
Broń nie służy tylko by się ...
OCHRANIAĆ...
Chcieli przetrwać
Nacisnęli diamentowy spust
Gdy promienie odbijały szlachetne kamienie.
Broń o dwóch twrzach
Blat stołu, na którym je trzymali nie miał żadnych sęków,
Gdyż ostre dzioby sępów wydarły je z drewna.
Pozostały nie małe dziury.
Kumulowali naboje w słomaianych strzechach.
W końcu dach runą w dół i wzniecił się pożar.
Eksplozja i stłumione wrzaski.
Amunicji nie odnaleziono.
Odzyskali swoja bezcenną broń.
Uważali je za amulety i źródło przetrwania.
Kolekcjonowali rapsody o swych bohaterach.
Wzorowli się na nich, by zwyciężać jak oni.
Dostali niezwykłe bronię na wyłączność.
Narzędzia stworzone w imię śmierci.
Nie umieli się nią posługiwać.
Przyszli nadzy i bosy
Z czystymi rękami
Teraz mają brudne i zostawiają wszędzie plamy.
Woda jest zanieczyszczona.
Tacy pozostaną i koło zapina klamrę.
Zawalił się ich porowizoryczny schron.
Wciąż w grupie zorganizowanej
Otępieni, oddalili się w ciemny bór.
Gdy napotykali trudności
I tak chcieli więcej walki.
Choć mieli tępe ostrza noży
Mieczem wojowali a on ich uśmiercał.
Walczyli jak kasztanowe zabawki na patyki.
Zapominali ,że każdy kij ma dwa końce.
Przez to okaleczali siebie.
Wkładali obrączkę na kościsty palec śmierci.
Żenili się z nią i przyżekali wierność.
Wmówili, że to co widzą będzie dla nich.
Wręczyli dziwną broń.
Dali to co potrzebne.
Ich umysły były w kawałkach
Trudno było je odnaleść w ziemi i w szkle.
Głowa jak blaszany durszlak.
Przelewają się płyny życia.
Uwierzyli, że dzięki broni mają przewagę.
Nigdy się to nie skończy.
Broń nie służy tylko by się ...
OCHRANIAĆ...
Chcieli przetrwać
Nacisnęli diamentowy spust
Gdy promienie odbijały szlachetne kamienie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







