Kruki podziemnne
Patrzą się ciągle w dal
Chcą ujrzeć inny świat
Ciekawość konsumuje ich kości
Mdleją w czerni i szarości
Ginom w zgielku swoich spraw
Padają u stóp mamoony
Znowu zataczaja krąg
Czrewień horyzontu żarzy się w ich duszach
Ponowinie zmusza ich do impulsu
Uciekają przed siebie
Uciekają...
Czarna ziemia płowieje
Kruszy się
Potem lepi się od kwasoty deszczu
Ci, którzy tam wzrastrali
Teraz wyrywają się z korzeniami
Korzenie topią w brudnych kałużach
Podplają
Niewdzęcznie targają
Zdepatli czarne kruki
Majestatyczne ptaki
Latały nad głowami
Wznosiły się nad karki miast
Przez wielu znienawidzone tło szarych ulic
Oni znowu po nich maszerują
Połamane skrzydła
Zdarte dzioby
Zdarte dzioby
Niech wylecą z pod ziemi !
Muszą ujrzeć światło dzienne
Te podziemnne
Zdeptane
Zmartwychwstanom
Wyrosną z tej ziemi
Wrócą do ganiazd
Wrócą na szczyty miast .
Całkiem dobry wiersz. Mam jedno zasadnicze pytanie: Czytałaś "dom nocy"? Wydaje mi się być opisaniem kruków prześmiewców. Jednak mogę się mylić.
OdpowiedzUsuń